Te trzy elementy każdemu chrześcijaninowi jednoznacznie kojarzą się z Duchem Świętym. Nowy, jak i Stary Testament wielokrotnie ukazuje Ducha Boga Żywego poprzez te symbole. Poruszona nauczaniem na ten temat zadaję sobie pytanie czego mi dzisiaj potrzeba? Jakiego działania Ducha oczekuje moje serce? Za czym tęskni moja dusza? Czego najbardziej mi brakuje?

Wiatru? Czy potrzebuję wiatru, by wypełnił żagle mojego życia? Może stoję w jednym miejscu zbyt długo już? Może nic mnie nie pcha naprzód? A może… może moje żagle są zwinięte, porwane, uszkodzone i choć wiatr dmie dokoła mnie, ja nie mogę się ruszyć? Tkwię w bezczynności i w bezradności nie mogąc dać ponieść się podmuchowi?

A może jest to olej? Wszyscy wiemy, że każde urządzenie mechaniczne potrzebuje oleju do sprawnego działania. Silnik bez oleju ulegnie zatarciu i nie będzie z niego żadnego pożytku. Ba! Nasze stawy i kości również potrzebują swego rodzaju smarowania do właściwego funkcjonowania. Tak samo i my potrzebujemy oleju do właściwych relacji z innymi. Olej Ducha Świętego może wygładzić moje kanty, złagodzić moje rysy, uspokoić moje emocje. Czy potrzebuję zatem oleju?

A ogień? Czy brak mi ognia? Ognia żarliwości dla Pana, ale też ognia, który rozdzieli to, co grzeszne w moim życiu od tego, co święte. Ognia, który wytopi we mnie naturę czystego kruszcu, usuwając wszelkie zanieczyszczenia, które dostały się do mojego wnętrza. Ognia, który oczyści mnie mocą miłości i łaski.

Tak. Ja już wiem czego potrzebuję najbardziej. A Ty? Za czym Ty dzisiaj tęsknisz? Czego Ty najbardziej potrzebujesz? Podmuchu wiatru, który sprawi, iż wypłyniesz na szerokie wody? Namaszczenia olejem, który poprawi Twoje relacje z innymi? Wypalenia ogniem, który oczyści Twoje serce? Stań przed lustrem Bożego Słowa i przyjrzyj się swojemu odbiciu… Wiesz już, prawda?

ewe.a